wtorek, 1 kwietnia 2008

mam się dobrze.


tak tylko chciałam powiedzieć, że żyję i mam się dobrze.
no i że tęsknię bardzo za Agatką i Niunią.
i takim czasem kiedy miałam dużo rzeczy w głębokim powarzaniu.
i za możliwością spontanicznego spaceru na Górkę Żołnierzyka, nawet jeśli miałby się skończyć tragicznie.

bez SZENSU!

i chcę wam jeszcze powiedzieć, że Pomarańczowy Kondom nie uczy biologii.
ah. i nie oglądajcie "Egzorcyzmow Anneliese Michel". Oluch już coś wie na ten temat.

no i jeszcze przepraszam, że moje wpisy tu trochę wam śmiecą.
posprzątam po sobie niedługo.

dopisane przed sekundą:
w sumie to bym chciała być Dorotą Masłowską.
strzelać swoje ulubione błedy gramatyczno-leksykalno-stylistyczne i dostać za to Nike.
fajnie, fajnie.
może to i ma jakieś drugie dno, na razie trudno się połapać o co chodzi.
wiem tylko, że rzuciła go przez koleżankę, a teraz ma skurcz w łydce.
życie...

sobota, 22 marca 2008

widać, słychać, że to tylko coś - nudzę się.

mam ochotę napisać 'coś'.


Nie umiem napisać pierwszego słowa: start, torebka, aluzyjny, yeti, igraszka, anonim, miło.byłoby.cię.zjeść! Trudno jest zaczynać, ale w życiu trudniej jest kończyć i odchodzić. Bo koniec i odchodzenie wiąże się dla mnie z przepełnieniem, z rezygnacją. Czuję się jak nabrzmiałe i ugięte pod ciężarem owoców - słów drzewo i niebardzo wiem jak się ich wyzbyć. Postanawiam odejść. Postanawiasz odejść. 'Pewnie nie masz do tego głowy'. Nie mam do tego głowy, trudno mi napisać pierwsze słowo, nie umiem napisać pierwszego słowa, boję się napisać pierwsze słowo, myślę zanim napiszę pierwsze słowo, czy pierwsze słowo jest właściwe, jaką falę innych wyrazów przyniesie pierwsze słowo, nie ma pierwszego słowa. Mam do tego głowę!

Człowiek nie jest przecież pustą skorupą dzięki Tobie. (Alkohol jest złudny, to jest ciężkie). Przecież nie jestem pustą skorupą ! Jestem pusta skorupą, byłam pustą skorupą, jestem teraz miękką, soczystą jak to słowo-owoc pomarańczą. Mam pomarańczową skórkę. Jestem pachnąca. Jestem pomarańczą. Jesteś pomarańczą dzięki Tobie.

Człowiek. Homo sapiens sapiens jest istotą natury zwierzęcej, istotą stadną żyjąca samotnie z własnego wyboru. Ma wolność wyboru. Ale to dalej jest samotność. Są różne rodzaje samotności, najgorsza jest ta z wyboru. Nabrzmiała gorzkimi zdarzeniami i nieco rozżalona, że mogła być parą, trójkątem, bi, wsyztsko jedno, mogła nie być samotna ta samotność. Dzielona z kimkolwiek.

Inny człowiek Ciebie wypełnia. Jesteś w innym człowieku, inny człowiek w Tobie. 'Hmm to chyba dobry objaw'. Nie jesteś już pustą skorupą. Człowiek rodzi się bezbronny. Wychowany przez rodziców, przez otoczenie. Uczy się jak chodzić, jak jeść, rozrabiać, obchodzić się z innymi, jak gromadzić dla siebie dobra i z czasem uczy się jak tymi dobrami dzielić się z innymi, choć czasem tak naprawdę nie ma na to ochoty, bo wolałby mieć więcej, ale rezygnuje, bo przecież żyje w stadzie. Smutne oczy kogoś bliskiego ranią nasze źrenice. Po drugiej stronie samotności nie ma zranionych źrenic, wogóle nie ma źrenic.

Inny człowiek Ciebie wypełnia. Jesteś w innym człowieku, inny człowiek w Tobie. 'Hmm to chyba dobry objaw'. Człowiek wychowany przez otoczenie jest i przez otoczenie bywa karcony, nagradzany, w otoczeniu wybiera siebie, i drugą skarconą skorupę. Skorupa staje się miekka, z czasem łaczy się z wieloma skorupami, czasem łączy się z jedną na dłużej, potem z inną też na dłużej. Długotrwałe kościozrosty.

Wzbogacają mnie inni ludzie. Nie jestem pustą skorupą. Czuje. Skorupa na początku jest szara i brzydka. Pęka i jest sucha. Hej ludzie pomalujcie moją skorupę! Jest pomalowana. W waszych rękach jest moja skorupa. Dzięki Wam uczę się tylu rzeczy, uczę się żyć ze swoją skorupką. Moja mała drobna, już miękka, przyjazna, swobodna, pomarańczowa, gładka skorupka! 'Excusez moi, je suis devenu pensive. Un peu pensive'.


Powiedzmy, że momentami lubię żyć stadnie, że jestem człowiekiem, człowiek jest zwierzęciem stadnym... Moja skorupka będzie wiecznie zielona, człowiek rodzi się szarą skorupką, mała, bezbronną dopiero ludzie i doświadczenia są w stanie zająć się moją skorupką na dłużej. Ja nie mogę zająć się sama moją skorpuką, ale mogę opiekować się waszymi. 'W połowie wykształcona już skorupka weźmie pod swój dach inną w połowie wykształconą skorupkę...'

Tylko lubię czasem bycie samemu, w końcu trochę chciałabym być kotem.

piątek, 21 marca 2008

misz myśl masz

Przeczytałam 'Tykanie normy' i rzeczywiście dużo rzeczy możnaby określić za 'normalne' bądź 'nienormalne' ale tak naprawdę nie wiadomo co mieści się w normach normalnego i tego nienormalnego. Dla mnie to słowa z rodzaju tych, które wypełniają puste miejsca kiedy brakuje nam tego odpowiedniego słowa.

Jako dziecko bałam się ciemności i wszytskich cieni o bliżej nieokreślonym kształcie, które malowały się złowieszczo na ścianach mojego pokoju. Nie bałam się lwa i nie bałam się Buki z muminków.

Teraz mogłabym wymieniać w nieskończoność przyczyny mojego strachu. 'O obawiam się !'

Jestem jak lep na muchy, jestem jak rzep uczepiwszy się psiego ogona.


Żółtego jajeczka ! hej ho !

środa, 19 marca 2008

Wycieczkalku


Wycieczka odbyta po 23:00 na drugi (prawie) koniec miasta
zakończyła się sukcesem.

Kalkulator został oddany!
Że co?

Tak jestem taka zdolna, że pożyczyłam kalkulator od spotkanego na przerwie chłopaka (kolega kolegi z kółka "orientalnego") i musiałam go oddać przed wyjazdem nad morze..

I od dzisiaj słowo "zolta" oznacza "złota".
Mózg płata figle i skazuje na wypatrywanie na ulicy chłopaka wyciągniętego z łóżka, ubranego w złotą kurtkę.

niedziela, 16 marca 2008

NADtchnienie

Natchnienie jest wspaniałą rzeczą ! Nawet jeśli objawia się w najprostszych dziedzinach, niekoniecznie musi być od razu przejawem wielkiej pracy twórczej albo fascynującego na miarę dziejów odkrycia. Załóżmy albo inaczej przyznaje się nie znam etymologii słowa 'natchnienie', ale gdybym sama mogła ją stworzyć to zapewne doszukałabym się w słowie 'natchnienie' pewnej niescisłości. Gdybym mogła potraktować litere 't' jak literę 'd' (i po pierwsze wprowadziłabym tą zmianę w życie) to wówczas znikneła by litera 't' i tym samym zniknełoby to tchnienie i nie mogłabym już wytłumaczyć tego słowa w taki oto sposób: natchnienie jest jak NAD tchnienie, czyli jak coś co istnieje ponad, co nie każdy ma 24 na dobę i coś co tchneło w nas poczucie siły twórczej a zarazem sprawiło, że akurat w danym momencie mamy jej więcej niż w przeciętnym dniu, choć może ma tu duża rolę nasz osobisty biorytm dzienny. Kto wie? Pewne jest to, że zdecydowanie wolałabym uważać, sądzić że 't' i 'd' mogłoby istnieć w tym słowie jednocześnie i jednocześnie istnieć tam jako jedna litera co wydaje się niemalże niewykonalne, chyba, że ktoś ma wyobraźnie. Do takich rzeczy akurat ją posiadam, z tym, że nie jest to do końca udowodnione bo mniemam że nie istnieją badania, które byłyby w stanie udowodnić tą jakże bosko rozwiniętą w ludziach cechę, cechę wyobraźni urojonej i mało przydatnej, może troche maniakalnej.

Mam tchnienie na pisanie ! - napisałabym chcąc wybrnać, z niewygodnej sytuacji, którą z góry narzuca mi 'nadtchnienie' (po przeczytaniu tego słowa kilkakrotnie naprawdę zaczynam wątpić w jego niestnienie, brzmi całkiem naturalnie jestem nawet skłonna odstąpić od tego żeby 't' i 'd' stały się jednością, bo słowo prezentuje się fizycznie całkiem nieźle, boczki w końcu też czasami mogą być fajne, albo przynajmniej mogą być ciepłe i miękkie).


'dorosłość jak początek umierania'.

Otóż to i życzyłabym sobie aby szanowne Panie aktorki przestały pieprzyć we wszystkich wywiadach o tym ,że: 'jestem dojrzałą osobą, jednak ludzie mówią, że mimo odpowiedzialności jaką jestem obciążona na codzień mam w sobie radość i beztroskę dziecka'. Zupełnie jakby Pani wyszła z piaskownicy. Dobra, może Panie mają tą całą beztroskę, może. Choć pozwolę się wtrącić, że może to tylko własnie taka zabawa z grabkami i łopatką, że chciałyby Szanowne Panie żeby tak było ale tak naprawdę życie gra pierwsze skrzypce, i 'dorosłość jest jak początek umierania' i że dzieciństwo jest tylko jedno, kończy się i zaczyna się etap jakotakiej dorosłości pytanie tylko gdzie ona się zaczyna i może właściwie zamiast opowiadać o zachowanej w sobie radości dziecka powinny Panie się spytać czy aby na pewno dorosły? Może można dorosnąć w wieku 12 lat w skutek doznania szoku, lub doświadczając ważnej rzeczy, neimalże dotykając jej sobą, a może po prostu można niedorastać przez całe życie i stworzyć wokół siebie po prostu taki świat babek z piasku? Kiedy zaczyna się dorastać, może wtedy kiedy zdajemy sobie sprawę, że jest śmierć i że jest nieśmiertelna, że tylko jej nigdy nie zabraknie pokarmu, ma dowoli nagich, bezbronnych, schorowannych ciał, pustki dusz, brudy szpitalnych sal i odór braku walki? Nigdy nie będzie głodna, pustej miski nigdy mieć nie będzie. Z chwilą gdy wiem że umrę, moja Pani smierć odlicza dni do końca osi, szykuję dla mnie artystyczny zgon, pyta swoich koleżanek innych śmierci czy mają jakis pomysł jak mogłabym poczuć piach. Z chwilą gdy wiem, że umrę podświadomie liczę dni do końca. Z chwilą gdy umrę trace w sobie dziecko, a dostaję dorosłośc w prezencie i po raz pierwszy wiem, że są rzeczy które nie trwają wiecznie. Z chwilą gdy wiem, że umrę staram się znaleźć w sobie coś co pozwoli mi o tym zapomnieć. 'Dorosłość jest jak początek umierania'. Umierają zabawki, senne mrzonki, koniki drewniane, wełniane spódniczki, te nieszczęsne białe rajstopki, umiera mózg dziecka i plamy po kaszce na spioszkach i umieraja szkolne zeszyty i praca może umrzeć i dom może umrzeć i pies może umrzeć i naprawdę zalezy kiedy dorosniesz i kiedy Ty pozwolisz sobie umrzeć. Nie mam w sobie radosci dziecka, nie żyje we mnie jednoczesnie dziecko i dorosly (bo przeciez nie godze sie na polsrodki typu - mlodziez), tylko niektore zdarzenia powoduja ze jako dorosly wiem, że milo byloby choc przez chwile udawac ze nie wiem co sie dookola dzieje i zachowywac sie jak dziecko choc przez chwile, tylko to nie jest ta radosc dziecka a spryt i wyrachowanie, ktore zmusza mnie do szybkiej kalkulacji co bardziej sie dzis oplaca.

P.S. dziewczęta przez NADtchnienie czuje ze zabieram tu miejsce !