piątek, 22 maja 2009
oglądanie.
miałam się uczyć.
obejrzałam trochę ciekawych rzeczy..
(jeśli jest taka możliwość oglądajcie w HD/HQ.
zwłaszcza filmy animowane.)
na początek odprężające balony:
potem miła historia:
następnie ukochany PIXAR:
a może pojedynek "ze starych dobrych czasów":
propozycja wykorzystania efektów dźwiękowych z "Gwiezdnych Wojen"
w nierewelacyjnym, sympatycznym filmiku o biedronce:
podziwiam zaangażowanie i zazdroszczę.
(warta obejrzenia) artystyczna psychodelia:
wygląda na twórczość pana Sylvaina Chometa.
(zapraszam do obejrzenia filmu ''Trio z Belleville''.)
niech mi ktoś powie, że Tim Burton nie ma wyrobionego stylu.
pięknie czytający Vincent Price:
(z pozdroweiniami dla Oluchy)
na koniec trochę kabaretu noir
nawiązującgo nastrojem do filmu poprzedniego:
piątek, 15 maja 2009
efekt placebo.
w myślach nadużywam słowa 'namiętnie'.
były znów dymne oczy.
kiedy przyjdzie utęskniony zakaz palenia w miejscach publicznych?..
brąz ze srebrem się fajnie połączył w niedzielę.
wynikiem kubki, ładne torby, cudne cacka i może Pan Kurier z lodziarką.
zdziwienie niektórymi zachowaniami nieobyczajnymi.
Pan ze Wschodu ma dwie.
(podziwiam i nie zazdroszczę.)
ktoś tu jest lepszy ode mnie..
za cel obrana trygonometria i przesłuchanie całej biblioteki.
cholerne wymysły.
stare piosenki uzależniają.
zaczynam słuchać też tekstów, nie tylko całości.
wyładowała mi się bateria w kocie.
w czwartek stałam się na całe kilka godzin głupią przysłowiową blondyną.
laptopy lepiej podłączać do prądu.
nie wierzę coraz bardziej w monogamię.
nigdy nie wierzyłam.
w ramach kontry oglądam coraz więcej filmów typu romantycznego.
niespotykane kiedyś często.
śpiewam częściej i lepiej. dziwota bierze.
może mi się tylko wydaje.
rozproszenie ważnych.
rozmycie uczuć i przyzwyczajeń.
dla każdego kimś innym.
nie do zdobycia Gaza blues oraz Pizzeria "Kamikaze".
może jakiś dodruk? hm?..
Allen nie jest mistrzem.
dobrym reżyserem kilku filmów w większej ich ilości.
zaczynam do siebie mówić po francusku.
wciąż z błędami.
arabistyka się oddala.
a może jednak nie iść na studia..
Marcel bezpłciowy.
bez szczepionki na HPV i całą masę
bardziej potrzebnych w jej przypadku.
dwóch robi za doraźną pomoc psychologiczną.
nie wiem czemu.
salka wygląda nawet znośnie.
tylko jakiś idiota coś przekombinował z deskami.
muszę wymyślić projekt i zabawić się w malarza pokojowego.
liczę na dwa bilety do Babich Dołów.
Babie Doły, że kobiece zmiany nastroju na gorsze
czy może inne kobiece doły?
są też Babie Góry, ale to już inna bajka.
znów piórnik.
znów sterta gór na krześle.
jakoś tak nagle.
panna Pył mnie denerwuje.
dostaję czasem wewnętrznej furii.
podobno jestem zazdrosna.
pewnie tak.
nawet beznadziejny cel lepszy od żadnego.
pozbawiam świat wody.
myślę, że pomagam lasom.
skupy makulatury nie lubią kartonu.
głupi kryzys.
a może tak surogatką?
ciekawe jakby zareagowała moja psychika.
pewnie nie za bardzo.
w końcu realizm chroniczny.
czekam wakacji.
dzięki całym 40 złotym pozwoliłam sobie na Kronikę ptaka nakręcacza.
i tak mi nie starczyło.
na szczęście miałam jeszcze coś oprócz karty prezentowej w portfelu.
podobno Dukaj coś wydał. wyglądało na książkę zawierającą dużo dialogów.
może dzięki temu porzucił choć trochę swoje słownictwo
inżynieryjno-innowatorskie znane wybrańcom.
obejrzałam dziś Trojana znów w filmie czeskim.
znów o związkach opowieść.
ładna, praska.
noszę 'aborygeńską' biżuterię.
i białe buty.
coś za coś.
zaskoczona znajomością historii o posilaniu się promieniami świetlnymi.
pan 'to ja tą zwykłą poproszę' też zaskoczony znajomością tematu.
inny powiedział 'cześć', następny wciąż się nie odzywa.
ale to już mało ważne historie.
islandzki czasami zrozumiały.
fer svo úr.
na części pierwsze.
z niedospania używam okołosłowa 'żeczywistość'.
miałam wrócić do z.
znów się nie udaje.
podobno udawana artroskopia jest prawie tak samo skuteczna jak wykonana.
niech mi ktoś przestawi mózg.
odpowiednio.
ps. pisano: 55 minut. odtworzonych piosenek na laście: 5555.
pps. mądrzej jest włożyć baterię niż używać touchpad'a.
to by było na tyle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)