sobota, 22 marca 2008

widać, słychać, że to tylko coś - nudzę się.

mam ochotę napisać 'coś'.


Nie umiem napisać pierwszego słowa: start, torebka, aluzyjny, yeti, igraszka, anonim, miło.byłoby.cię.zjeść! Trudno jest zaczynać, ale w życiu trudniej jest kończyć i odchodzić. Bo koniec i odchodzenie wiąże się dla mnie z przepełnieniem, z rezygnacją. Czuję się jak nabrzmiałe i ugięte pod ciężarem owoców - słów drzewo i niebardzo wiem jak się ich wyzbyć. Postanawiam odejść. Postanawiasz odejść. 'Pewnie nie masz do tego głowy'. Nie mam do tego głowy, trudno mi napisać pierwsze słowo, nie umiem napisać pierwszego słowa, boję się napisać pierwsze słowo, myślę zanim napiszę pierwsze słowo, czy pierwsze słowo jest właściwe, jaką falę innych wyrazów przyniesie pierwsze słowo, nie ma pierwszego słowa. Mam do tego głowę!

Człowiek nie jest przecież pustą skorupą dzięki Tobie. (Alkohol jest złudny, to jest ciężkie). Przecież nie jestem pustą skorupą ! Jestem pusta skorupą, byłam pustą skorupą, jestem teraz miękką, soczystą jak to słowo-owoc pomarańczą. Mam pomarańczową skórkę. Jestem pachnąca. Jestem pomarańczą. Jesteś pomarańczą dzięki Tobie.

Człowiek. Homo sapiens sapiens jest istotą natury zwierzęcej, istotą stadną żyjąca samotnie z własnego wyboru. Ma wolność wyboru. Ale to dalej jest samotność. Są różne rodzaje samotności, najgorsza jest ta z wyboru. Nabrzmiała gorzkimi zdarzeniami i nieco rozżalona, że mogła być parą, trójkątem, bi, wsyztsko jedno, mogła nie być samotna ta samotność. Dzielona z kimkolwiek.

Inny człowiek Ciebie wypełnia. Jesteś w innym człowieku, inny człowiek w Tobie. 'Hmm to chyba dobry objaw'. Nie jesteś już pustą skorupą. Człowiek rodzi się bezbronny. Wychowany przez rodziców, przez otoczenie. Uczy się jak chodzić, jak jeść, rozrabiać, obchodzić się z innymi, jak gromadzić dla siebie dobra i z czasem uczy się jak tymi dobrami dzielić się z innymi, choć czasem tak naprawdę nie ma na to ochoty, bo wolałby mieć więcej, ale rezygnuje, bo przecież żyje w stadzie. Smutne oczy kogoś bliskiego ranią nasze źrenice. Po drugiej stronie samotności nie ma zranionych źrenic, wogóle nie ma źrenic.

Inny człowiek Ciebie wypełnia. Jesteś w innym człowieku, inny człowiek w Tobie. 'Hmm to chyba dobry objaw'. Człowiek wychowany przez otoczenie jest i przez otoczenie bywa karcony, nagradzany, w otoczeniu wybiera siebie, i drugą skarconą skorupę. Skorupa staje się miekka, z czasem łaczy się z wieloma skorupami, czasem łączy się z jedną na dłużej, potem z inną też na dłużej. Długotrwałe kościozrosty.

Wzbogacają mnie inni ludzie. Nie jestem pustą skorupą. Czuje. Skorupa na początku jest szara i brzydka. Pęka i jest sucha. Hej ludzie pomalujcie moją skorupę! Jest pomalowana. W waszych rękach jest moja skorupa. Dzięki Wam uczę się tylu rzeczy, uczę się żyć ze swoją skorupką. Moja mała drobna, już miękka, przyjazna, swobodna, pomarańczowa, gładka skorupka! 'Excusez moi, je suis devenu pensive. Un peu pensive'.


Powiedzmy, że momentami lubię żyć stadnie, że jestem człowiekiem, człowiek jest zwierzęciem stadnym... Moja skorupka będzie wiecznie zielona, człowiek rodzi się szarą skorupką, mała, bezbronną dopiero ludzie i doświadczenia są w stanie zająć się moją skorupką na dłużej. Ja nie mogę zająć się sama moją skorpuką, ale mogę opiekować się waszymi. 'W połowie wykształcona już skorupka weźmie pod swój dach inną w połowie wykształconą skorupkę...'

Tylko lubię czasem bycie samemu, w końcu trochę chciałabym być kotem.

piątek, 21 marca 2008

misz myśl masz

Przeczytałam 'Tykanie normy' i rzeczywiście dużo rzeczy możnaby określić za 'normalne' bądź 'nienormalne' ale tak naprawdę nie wiadomo co mieści się w normach normalnego i tego nienormalnego. Dla mnie to słowa z rodzaju tych, które wypełniają puste miejsca kiedy brakuje nam tego odpowiedniego słowa.

Jako dziecko bałam się ciemności i wszytskich cieni o bliżej nieokreślonym kształcie, które malowały się złowieszczo na ścianach mojego pokoju. Nie bałam się lwa i nie bałam się Buki z muminków.

Teraz mogłabym wymieniać w nieskończoność przyczyny mojego strachu. 'O obawiam się !'

Jestem jak lep na muchy, jestem jak rzep uczepiwszy się psiego ogona.


Żółtego jajeczka ! hej ho !

środa, 19 marca 2008

Wycieczkalku


Wycieczka odbyta po 23:00 na drugi (prawie) koniec miasta
zakończyła się sukcesem.

Kalkulator został oddany!
Że co?

Tak jestem taka zdolna, że pożyczyłam kalkulator od spotkanego na przerwie chłopaka (kolega kolegi z kółka "orientalnego") i musiałam go oddać przed wyjazdem nad morze..

I od dzisiaj słowo "zolta" oznacza "złota".
Mózg płata figle i skazuje na wypatrywanie na ulicy chłopaka wyciągniętego z łóżka, ubranego w złotą kurtkę.

niedziela, 16 marca 2008

NADtchnienie

Natchnienie jest wspaniałą rzeczą ! Nawet jeśli objawia się w najprostszych dziedzinach, niekoniecznie musi być od razu przejawem wielkiej pracy twórczej albo fascynującego na miarę dziejów odkrycia. Załóżmy albo inaczej przyznaje się nie znam etymologii słowa 'natchnienie', ale gdybym sama mogła ją stworzyć to zapewne doszukałabym się w słowie 'natchnienie' pewnej niescisłości. Gdybym mogła potraktować litere 't' jak literę 'd' (i po pierwsze wprowadziłabym tą zmianę w życie) to wówczas znikneła by litera 't' i tym samym zniknełoby to tchnienie i nie mogłabym już wytłumaczyć tego słowa w taki oto sposób: natchnienie jest jak NAD tchnienie, czyli jak coś co istnieje ponad, co nie każdy ma 24 na dobę i coś co tchneło w nas poczucie siły twórczej a zarazem sprawiło, że akurat w danym momencie mamy jej więcej niż w przeciętnym dniu, choć może ma tu duża rolę nasz osobisty biorytm dzienny. Kto wie? Pewne jest to, że zdecydowanie wolałabym uważać, sądzić że 't' i 'd' mogłoby istnieć w tym słowie jednocześnie i jednocześnie istnieć tam jako jedna litera co wydaje się niemalże niewykonalne, chyba, że ktoś ma wyobraźnie. Do takich rzeczy akurat ją posiadam, z tym, że nie jest to do końca udowodnione bo mniemam że nie istnieją badania, które byłyby w stanie udowodnić tą jakże bosko rozwiniętą w ludziach cechę, cechę wyobraźni urojonej i mało przydatnej, może troche maniakalnej.

Mam tchnienie na pisanie ! - napisałabym chcąc wybrnać, z niewygodnej sytuacji, którą z góry narzuca mi 'nadtchnienie' (po przeczytaniu tego słowa kilkakrotnie naprawdę zaczynam wątpić w jego niestnienie, brzmi całkiem naturalnie jestem nawet skłonna odstąpić od tego żeby 't' i 'd' stały się jednością, bo słowo prezentuje się fizycznie całkiem nieźle, boczki w końcu też czasami mogą być fajne, albo przynajmniej mogą być ciepłe i miękkie).


'dorosłość jak początek umierania'.

Otóż to i życzyłabym sobie aby szanowne Panie aktorki przestały pieprzyć we wszystkich wywiadach o tym ,że: 'jestem dojrzałą osobą, jednak ludzie mówią, że mimo odpowiedzialności jaką jestem obciążona na codzień mam w sobie radość i beztroskę dziecka'. Zupełnie jakby Pani wyszła z piaskownicy. Dobra, może Panie mają tą całą beztroskę, może. Choć pozwolę się wtrącić, że może to tylko własnie taka zabawa z grabkami i łopatką, że chciałyby Szanowne Panie żeby tak było ale tak naprawdę życie gra pierwsze skrzypce, i 'dorosłość jest jak początek umierania' i że dzieciństwo jest tylko jedno, kończy się i zaczyna się etap jakotakiej dorosłości pytanie tylko gdzie ona się zaczyna i może właściwie zamiast opowiadać o zachowanej w sobie radości dziecka powinny Panie się spytać czy aby na pewno dorosły? Może można dorosnąć w wieku 12 lat w skutek doznania szoku, lub doświadczając ważnej rzeczy, neimalże dotykając jej sobą, a może po prostu można niedorastać przez całe życie i stworzyć wokół siebie po prostu taki świat babek z piasku? Kiedy zaczyna się dorastać, może wtedy kiedy zdajemy sobie sprawę, że jest śmierć i że jest nieśmiertelna, że tylko jej nigdy nie zabraknie pokarmu, ma dowoli nagich, bezbronnych, schorowannych ciał, pustki dusz, brudy szpitalnych sal i odór braku walki? Nigdy nie będzie głodna, pustej miski nigdy mieć nie będzie. Z chwilą gdy wiem że umrę, moja Pani smierć odlicza dni do końca osi, szykuję dla mnie artystyczny zgon, pyta swoich koleżanek innych śmierci czy mają jakis pomysł jak mogłabym poczuć piach. Z chwilą gdy wiem, że umrę podświadomie liczę dni do końca. Z chwilą gdy umrę trace w sobie dziecko, a dostaję dorosłośc w prezencie i po raz pierwszy wiem, że są rzeczy które nie trwają wiecznie. Z chwilą gdy wiem, że umrę staram się znaleźć w sobie coś co pozwoli mi o tym zapomnieć. 'Dorosłość jest jak początek umierania'. Umierają zabawki, senne mrzonki, koniki drewniane, wełniane spódniczki, te nieszczęsne białe rajstopki, umiera mózg dziecka i plamy po kaszce na spioszkach i umieraja szkolne zeszyty i praca może umrzeć i dom może umrzeć i pies może umrzeć i naprawdę zalezy kiedy dorosniesz i kiedy Ty pozwolisz sobie umrzeć. Nie mam w sobie radosci dziecka, nie żyje we mnie jednoczesnie dziecko i dorosly (bo przeciez nie godze sie na polsrodki typu - mlodziez), tylko niektore zdarzenia powoduja ze jako dorosly wiem, że milo byloby choc przez chwile udawac ze nie wiem co sie dookola dzieje i zachowywac sie jak dziecko choc przez chwile, tylko to nie jest ta radosc dziecka a spryt i wyrachowanie, ktore zmusza mnie do szybkiej kalkulacji co bardziej sie dzis oplaca.

P.S. dziewczęta przez NADtchnienie czuje ze zabieram tu miejsce !

śpiewam.


Right birds can fly so high
And they can shit on your head
Yeah they can almost fly into your eye
And make you feel so scared
But when you look at them
And you see that they are beautiful

That's how I feel about you
Kate Nash-Birds

bo zakochuję się codziennie na nowo.
dziękuję.

czwartek, 13 marca 2008

mru mru.

mru mru. chciałabym być czyimś kotem. mru mru. bycie kotem na pewno by mi odpowiadało. mru mru...

Bycie kotem byłoby czymś na pewno prostszym niż bycie człowiekiem, bycie kobietom, bycie nawet męźczyzną (choć jest to proste albo tylko nam kobietą się tak wydaje, może dlatego, że zazwyczaj mężczyźni zachowują się tak jakby w każdej sytuacji były dwa wyjścia czarne i białe - odcień szary chyba Panom jest nieznany; lub, co jest częściej spotykane cechuje ich charakterystyczna dla tego gatunku bierność, czyli tak naprawdę zrzucenie całej brudnej roboty na płeć piękną). Kot pije mleko (choć niektóre koty mogłybybyć oburzone tym stwierdzeniem i na pewno powiedziałyby: my, koty nie wszytskie lubimy mleko, tak jak nie wszytskie myszy lubią ser. - kiedyś nawet słyszałam, że myszy wcale nie lubią sera, a ten żółty niby dla nich przysmak z dziurkami został stworzony tylko i wyłącznie na potrzeby kreskówek), kot z reguły nie jest zwierzęciem stadnym ( z reguły, bo pewnie zdarzają się wyjątki co lubia otaczać się innymi sierściuchami), nie jest zwierzęciem stadnym ponieważ nawet nie wygląda na stadne zwierze. Jak myślę o kocie to wydaje mi się, że one wsyztskie są czarne i mają żółto-zielone oczy. Koty są indywidualistami (choć jak to w świecie bywa pewnie i od tej reguły zdarzają się odstępstwa), to czyni je również inteligentnymi (w pewien sposób) można by wręcz rzec, że cat is extraordinary - bo chodzi własnymi ścieżkami (jeśli ktoś kto wymyślił to powiedzenie jest w stanie potwierdzić, że kot mając do wybóru przejście na skróty czyli tzw szagę, a ścieżkę wybrałby właśnie ścieżkę uwaga ! bo ta na pewno jest krótsza, a każdy kot kieruje się przecież głupotą a do tego na pewno wie, że skróty zazwyczaj prowadzą przez trawę lub miejsce niedozwolone, a przecież każdy 'mądry' kot kieruje się dobrem środowiska, więc po trawie deptać nie będzie a łamać przpeisów tymbardziej się nie odważy). Bycie kotem wydaje się łatwe, gdyby nie zarazki i pchły, a tego koty pewnie nie lubią najbardziej (i pewnie znów są koty, które są w stanei utrzymywać w miarę poprawne stosunki z pasożytami), pchły powoduja swędzenie i zapewe dyskomfort (ciągle człowiek mówi pchła pchła a nie wie jak pchła wygląda), a kot przecież nie będzie mył się cały dzień, to zbyt wiele wysiłku zwłaszcza, że koty są bardzo dokładne i higienę po prostu uwielbiają traktując ją jako głowna zyciową zasadę, choć pewnie wiedzą o tym, że częstsze mycie skraca życie (pewnie już nie jeden kot został przejechany przez auto osobowe o rejestracji DW 98754 i nie jeden zapewne spadł z parapetu właśnie podczas wykonywania porannej toalety, albo ot wieczornej). Proste jak kłębek wełny! Wolę byc kotem.

Gdy jestem kotem zwijam się u Twych stóp w kłębek, gdy jestem kotem liże małym języczkiem Twoje dłonie, gdy jestem kotem wyginam się w koci grzbiet i podnoszę ogon do góry na znak ze nie mam ochoty, gdy jestem kotem spie kiedy chce, chodze kiedy chce, jem kiedy chce, wstaje kiedy chce i kiedy chce daje sie glaskac.


Nie jestem kotem ale 'mam kota na goracym dachu mojej głowy pam para para pam on czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw'

Nie jestem kotem, ale mam w sobie kota, a już na pewno mam w sobie motek wełnianej gryzącej wełny, która uwiera mnie od środka i powoduje myslowe niestrawności, a to wsyztsko dlatego, że czuje się po prostu zmęczona i jednocześnie podaje sobie rękę z Martą K. która też jest zmeczona i pewnie i z Toba Marcelinno, bo pewnie też jesteś zmeczona.

P.S. wiecie co? człowiek chce wybierac, kot nie musi. jak człowiek ma wybor to nie moze się zdecydowac, koty nie maja takiego problemu, bo nie musza wybierac o!

środa, 12 marca 2008

10 palców nie zamieni się w utopię !

Tak Pani Muller ! Ma Pani całkowitą rację! 10 palców nie zamieni się w utopię.

Mam na imię Ola. Mam 10 palców. Moje 10 palców nie zamieni się w utopię.


Czeka na mnie wybór rozszerzeń. Mogę wybrać tylko jedno rozszerzenie. Rozszerzenie musi być z przedmiotu, który chce zdawać na maturze na poziomie rozszerzonym. Rozszerzenie musi mnie rozszerzyć przez 2 godziny w klasie 2 i 3. Dobrze by było wybrać rozszerzenie z przedmiotu, który chce rozszerzyć w sobie, który jest związany z rozszerzaniem moich zdolności i który rozszerzy moje umiejetności... stop!

Na świecie jest milion zawodów, a rozszerzenie tylko jedno. Na świecie jest milion zawodów, tym razem mam szeroki wybór, tylko że przez to jest mi trudniej zdecydować i postanowić cokolwiek. Teraz gdy mam wolny wybór okazuje się, że nie wiem co z nią zrobić. (Panie Oshima Pan też ma rację! 'Ludzie pożadają wolności, ale gdy już ją mają okazuje się, że tak naprawdę nie wiedzą co z nią zrobić') Nie wiem co mam zrobić z moja wolnością. Ratunku!

Nie widzę siebie w niczym w 100%. Jestem cholernie do niczego. Jedynym pewnikiem zdaje się być to, że zdanie historii przeze mnie graniczyłoby z cudem więc historia is out of the table ! oraz fakt iż geografia jest zdecydowanie przedmiotem, którego nie mam w swoich planach biograficznych.

Pani Muller ja mam nawet 20 palców! ale utopii jak żadnej!

P.S. Wkręciłam się w Panią, Pani Herto. A tak poważnie mówiąc to naprawdę polecam.

nie mam za grosz 'sercątka'
'dziś wolałabym siebie nie spotkać' ani nigdy wcześniej ani nigdy później.
'głód i jedwab' to dwa słowa, które potencjalnie nie mają ze sobą żadnego związku, a jednak ładnie się komponują.
'człowiek jest tylko bażantem na tym świecie' i niczym więcej (grunt, że przynajmniej jako żeśmy bażantami zostało nam prawo do życia w puszczy, z tym że niekoniecznie, bo zawsze należy się liczyć z kłusownictwem, choć wogóle to nie wiem czy bażanty są na 100% pod ochroną, jeśli nie są to trzeba się na pewno liczyć z tym, że można pewnego dnia trafic na stół i skończyć zupełnie jak SOKÓŁ) !!!

sobota, 8 marca 2008

jest.. był.


jest mi wstyd.
najpierw coś powołuję do życia.
potem to olewam.
a jednakże ogarnia mnie żałość.
i złość.
na siebie.

ogarnął mnie nowy wymiar pustki.
cholernie dziwny.

dodane poniedziałek, 10 marzec 2008 o 00:55 :
PS.ten post jest do dupy. ale musi zostać.
potrzebny niestety (wstydzę się go) jest.
na szczęście jak to "mówi" dewiza Seszeli: Finis Coronat Opus.
a to jeszcze nie koniec "twórczości" (liczę na lepszą w przyszłości).

przytłoczona.


nawet striptizerką nie mogę zostać.
to przytłacza.