wtorek, 20 maja 2008

dylematy odwołującego się.


piszę pracę semestralną na wok.
ogólnie to zmieniłam obraz, który opisuję.
padło na dzieło Anto(o)n'a (Anthony'ego) van Dyck'a.
żył on w latach 1599-1641.
w książce (a dokładnie tomiszczu) o sztuce jest napisane, że jego mecenasem był Wilhelm Orański. i tu w nawiasie następuje odwołanie do strony 215 takowej książki.
patrzę.
dowiaduję się, że:
"Wilhelm III Orański żył w latach 1650-1702."

i co ja mam niby o tym myśleć?

może pomylili cyferkę przy imieniu.
sprawdzam w Wikipedii.
Wilhelm I Orański żył w latach 1533-1584. też się nie zgadza.

szukam dalej.
Wilhelm II Orański żył w latach 1626-1650.
niby się zgadza, a jednak nie...

gdyż van Dyck najpierw mieszkał w Niderlandach (jest uważany za flamanda), a potem przeniósł się na dwór angielski, aby malować na dworze Karola I Stuarta i jego żony Henrietty Marii Burbon.
a Wilhelm II Orański poślubił w 1641r. ich córkę Marię Henriettę Stuart.

i po co komu na końcu pracy odwoływanie się do źrodeł, skoro zawierają one błędne informacje?

sobota, 10 maja 2008

nagość.


szukam pewnego obrazu.
i wziął wsiąkł.

a ogólnie ostatnio zastanawiałyśmy się z dziewczętami na głos:
jakby to było, gdyby ubranie było czymś dziwnym i nieużywanym.
czymś co byłoby uznawane za faux pas.
czy nie byłoby pięknie. a może jednak nie?

ogólnie w ramach zastanawiania się nad nagością i naturalnością:
nil admirari - zdjęcie

środa, 7 maja 2008

uśmiech się!


bo Marcie się należy wielki uśmiech!

;)