
Ferie czasem się przydają. Na przykład w trakcie moich nauczyłam się kilku rzeczy:
- oda z nowego czajnika elektrycznego, nie nadaje się do spożycia
-miłość tuczy
-w MacDo zdzierają za pseudo BioMleko, które jest na moje nieszczęście cholernie smaczne
-z 11-latkiem też się fajnie gada
-trzeba chodzić do spowiedzi
-nasza historia [Polski w sensie] jest przesiana przez sitko!
-Babi to z.d.z.i.r.a!
-teraz gwiazdą jest każdy, kto się liczy na dA. tudzież fbl. [sprawdziłam na własnej skórze]
-najlepiej korzystać z okazji
-oszczędność jest dla naiwnych!
-w Walentynki też można dostać lurę zamiast czekolady na gorąco.
-w Czechach [oprocz Lentilek! oddaję honory!] słodycze wołają o pomstę do nieba
-photoshop kłamie! [nie mam nic przeciwko, żeby i mnie okłamał, ale go nie rozumiem.]
-babskie komedie, bardziej śmieszą facetów.
-moja mama nie boi się przy mnie przeklinać.
-wystarczy kilka ciepłych dni i od razu mi lepiej.
-za lastfm musze płacić całe 2,50 euraszy!
-Mediateka zbija na mnie fortunę.
-najwyzszy czas zakupić Przyjaciół na de fał de
-Sygnowano Fabryka Trzciny jest fajna!
życie jest trudne.
życie po feriach jeszcze trudniejsze.
