czwartek, 10 stycznia 2008

.


o tak.

nie chce mi się uczyć zdecydowanie.

nie chce wiedzieć czym dla św. Augustyna było szczęście.

powiem więcej mam to...


co do Tomasza. to po prostu jest 4 zasada dynamiki. wcale nie owijanie w bawełnę.

"-co on jadł?

-chyba co on jarał!"

nie zgodzisz się ze mną Olucho ma?


awersja do francuskiego sie pogłębia.

nie ma nic oprócz rewolucji francuskiej, co by mnie w tym kraju interesowało.

gdyby chociaż te francuzy były jakieś normalne, ale nie.

muszą chodzić z włosami na żel, kąpać się tylko rano, do torby pakować wyłącznie stringi i udawać że rozumieją jakikolwiek inny język poza własnym.

a nie. przepraszam. jest jeszcze jedn plus.

dogadać się można za pomocą kilku uniwersalnych zwrotów.

-ouais.

-bof.

-chepa.

-bissou. [czy jak sie pisze to słowo]

ah. nie wiesz co powiedzieć?

zrób bizu i po kłopocie!


i koniec.

i trzeba wracać do hagiografi, teocentryzmu, deus artifex i tych innych.

z Bogiem.


hej ho!

1 komentarz:

molmale pisze...

ja chcę się uczyć, ale nie chcę przechodzić procesu uczenia się.
pragnę wrócić do św. Augustyna na polskim. Kochanowskiego nie cierpię.
nie łapię 4 zasady dynamiki.

awersja do francuskiego?
od dwóch miesięcy mam kontakt jedynie z podstawami w lo. powoli zapominam. straszne..
muszę sobie załatwić dodatkowy.
ja kiedyś stwierdziłam, że uczę się francuskiego, aby móc się dogadać głównie z Arabami i Kanadyjczykami.
chyba się pisze "bisous". nie nawidzę tego słowa!

pragnę powrócić do teocentryzmu i hagiografii.
jednak zaczynamy renesans.
bywa.

hej ho, Pannie!