niedziela, 20 stycznia 2008

The Holiday - chciałoby się..



dziecko skończyło semestr. najgorzej w swoim życiu.
i nie jest załamane.
to znaczy jest, ale zwala na chorobę.

trochę dalej stwierdza, że nie może się wyleczyć. ale to już z kogoś.
minie trochę bezsensownych rozmów i będzie ok.

zakochało się takie małe M. w filmie "Holiday". zawsze myślałam, że Jude Law nie umie grać, a tu proszę miła rola. film nie jest genialny, ale bardzo przyjemnie się ogląda. a jako, że nie lubię oglądać komedii romatycznych, to jest już coś.

powinnam się uczyć. ale puszczam sobie jakąś latynoską muzykę i jamiroquai'a.
tańczę.

część znajomych poszła na jakiś nieswój półmetek.
można i tak.

mówiłam już, że nigdy więcej nie idę do klubu?
chyba nie.
no to obwieszczenie:
NIGDY WIĘCEJ DO KLUBU JA ŻEM NIE IDĘ!

dlaczego?
bo śmierdzę potem jakbym spędziła 10 godzin w palarni dla największych uzależnionych.
bo towarzystwo umie tylko pić i palić.
bo?
po prostu nie moje klimaty.

ps. chyba tylko nieliczni będą w stanie mnie namówić na wyjście do klubu.

HOWK!

jako, że sobotę przespałam i wyoglądałam to teraz pouczę się trochę polskiego.

Brak komentarzy: