
o tak.
nie chce mi się uczyć zdecydowanie.
nie chce wiedzieć czym dla św. Augustyna było szczęście.
powiem więcej mam to...
co do Tomasza. to po prostu jest 4 zasada dynamiki. wcale nie owijanie w bawełnę.
"-co on jadł?
-chyba co on jarał!"
nie zgodzisz się ze mną Olucho ma?
awersja do francuskiego sie pogłębia.
nie ma nic oprócz rewolucji francuskiej, co by mnie w tym kraju interesowało.
gdyby chociaż te francuzy były jakieś normalne, ale nie.
muszą chodzić z włosami na żel, kąpać się tylko rano, do torby pakować wyłącznie stringi i udawać że rozumieją jakikolwiek inny język poza własnym.
a nie. przepraszam. jest jeszcze jedn plus.
dogadać się można za pomocą kilku uniwersalnych zwrotów.
-ouais.
-bof.
-chepa.
-bissou. [czy jak sie pisze to słowo]
ah. nie wiesz co powiedzieć?
zrób bizu i po kłopocie!
i koniec.
i trzeba wracać do hagiografi, teocentryzmu, deus artifex i tych innych.
z Bogiem.
hej ho!
1 komentarz:
ja chcę się uczyć, ale nie chcę przechodzić procesu uczenia się.
pragnę wrócić do św. Augustyna na polskim. Kochanowskiego nie cierpię.
nie łapię 4 zasady dynamiki.
awersja do francuskiego?
od dwóch miesięcy mam kontakt jedynie z podstawami w lo. powoli zapominam. straszne..
muszę sobie załatwić dodatkowy.
ja kiedyś stwierdziłam, że uczę się francuskiego, aby móc się dogadać głównie z Arabami i Kanadyjczykami.
chyba się pisze "bisous". nie nawidzę tego słowa!
pragnę powrócić do teocentryzmu i hagiografii.
jednak zaczynamy renesans.
bywa.
hej ho, Pannie!
Prześlij komentarz