niedziela, 5 kwietnia 2009

panny szykujcie miednice


ostatnio natknęłam się na takie luźne stwierdzenie na jednej z walających się w moim pokoju kartek. pewnie miało to być zapowiedzią czegoś zmierzającego w dziwnym kierunku.

czasami zresztą lepiej jest rzeczy nie kończyć. Bo skończone bywają przerysowane i zbyt naznaczone chęcią rychłego skończenia. Gdyby tak nie kończyć pewnych rzeczy to mogłoby się okazać, że niektóre z nich są o niebo lepsze od tych skończonych. często się zdarza, że kończenie jest naprawdę końcem. lepiej jest nie kończyć rzeczy. rozpoczynanie jest zawsze miłe, kończenie niekoniecznie.

idzie wiosna i czas na wiosenne porządki. U mnie w domu raczej nie ma co sprzątać, święta spędzam poza domem i z tym też czuję się nieco dziwnie. wiosenne porządki mogłabym zrobić w głowie, niestety nie mam na to czasu ani ochoty, a gdyby tak więcej czasu?!

sztuka powinna być czymś wolnym. w zeszłym roku na dniach otwartych architektury ktoś powiedział, że to wydział najmniej artystyczny ze wszystkich związanych ze sztuką i najmniej techniczny ze wszystkich technicznych. Cóż, można by polemizować z tym na 1000 różnych sposobów, tylko po co? Chciałabym rysować, by czuć taka potrzebę i mieć na to nieograniczony czas, nieskrępowany niczym innym, niestety często dzieje się tak, że nie rozpuszczam się w rysowaniu jak w rozkoszy, ale jak we flakach z olejem (jakkolwiek brzmi to dziwnie, to naprawdę ciężko mi się do tego zabrać).

Chciałabym też dostać choć trochę talentu na gwiazdkę (mówię to z wyprzedzeniem, żeby później nie było niedomówień). Marzę, żeby dostać go naprawdę, ale teraz pomyślałam, że mogłabym dostać pudełko z kartką w środku i z napisem talent. To byłoby coś fajnego, choć pewnie na nic by się nie zdało, to pojawiłoby się jako coś całkiem, dość oryginalnego. Z talentem byłoby mi łatwiej, byłoby lżej kierować się tam gdzie zmierzam. Byłoby mniej męcząco.

Brak komentarzy: