niedziela, 4 stycznia 2009

jestem tuńczykiem. pływam w morzu niezadowolenia.


niezadowolony tuńczyk

jestem tuńczykiem
pływam w morzu niezadowolenia
kiedyż, ach, kiedyż
znajdę miejsce na tarło

Adrianie myślę, że moge mieć miejsce na Twoje tarło, aczkolwiek nie jestem chętna Ci go użyczyć. Adrianie myślę, że łączy nas to, że jesteśmy teraz już parą tuńczyków pływających w morzu niezadowolenia. Zdecydowanie któreś z nas zakończy swój żywot lądując w ciemnym żołądku skośnookiego pożeracza sushi, pokonując wcześniej całą długość przełyku (miejmy nadzieję, że choć tam jest mokro) tegoż obywatela wysp o zbyt malej powierzchni by pomiescic wszystkich japonczykow mnożacych sie jak króliki (króliki to miłe zwierzęta).

Zostawmy jednak sprawę Twojej optymistycznie malującej się śmierci (widocznie zaplanowałam już, że pożartym tuńczykiem będziesz Ty) i skupmy się na morzu niezadowolenia w jakim JA popływam w najbliższym czasie. Kiedyż, ach, kiedyż wyschną wody morza niezadowolenia?

Harmonia, równowaga świata została zaburzona poprzez istnienie kobiecych mężczyzn i męskich kobiet. Męskie kobiety otwierają drzwi innym, mniej męskim kobietom, ja otwieram drzwi innym kobietom jako jedna z najbardziej męskich kobiet wokóło (fajnie jest choć raz być naj, nawet w nie do końca fajny sposób). Kobiecy mężczyźni nie pytają męskich kobiet czy pójdą z nimi na drinka, bo czekają, aż meskie kobiety zrobią pierwszy krok, by potem znow połączyć to co iście damskie z tym co iście (najbardziej) męskie. Ale ten układ się burzy ! Świat staje na głowie ! Czy to normalne? Że jestem swoistą huśtawką emocji drżącą z obawy przed upadkiem, przed zwycięstwem jednej z mych chwiejnych: męskich/żeńskich stron?

Czy łączę w sobie to co kobiece i to co męskie? Czy jestem mężczyzną od A do Z czy kobietą w 100%?

Jestem tuńczykiem. Pływam w morzu niezadowolenia.

2 komentarze:

molmale pisze...

ee. Oluch mój Ideale.
nie przeceniaj się w tym naj. ;)
ale ogólnie świat przedziwnieje.
już trudno odstawać samej/samemu.

ps.płocią w gmatwaninie przybrzeżnych chaszczach malutkiej sadzawki pełnej dziwności mi być się ostało.

Anonimowy pisze...

:(