środa, 14 stycznia 2009

Chesterton dukajowo.


łatwiej mówić czyimiś myślami.
zwłaszcza, że chyba wszystkie słowa zostały już zużyte.
odtwarzanie tego co było.
w końcu jesteśmy z tej samej materii co oni byli.


Akceptowanie wszystkiego to zadanie,
zrozumienie wszystkiego to forsowna praca.
Każdy, kto miał nieszczęście rozmawiać z ludźmi
cierpiącymi na zaburzenia umysłowe
albo żyjącymi na krawędzi takich zaburzeń, wie,
że najzgubniejszym rysem ich osobowości
jest przerażająca jasność postrzegania szczegółów;
kojarzenie jednej rzeczy z drugą
na planie bardziej zagmatwanym niż labirynt.
Jeśli podejmiesz dyskusję z szaleńcem,
najprawdopodobniej zostaniesz przegadany;
albowiem jego umysł pracuje tym szybciej,
że nie zatrzymują go rzeczy,
które umysł mający rozeznanie zawsze uwzględnia.

Nie obciąża go poczucie humoru
ani miłość bliźniego,
ani milcząco przyjęte pewniki,
które płyną z doświadczenia życiowego.


Jest logiczniejszy, gdyż wyzbył się pewnych zdrowych uczuć.

Szaleniec to ktoś, kto utracił wszystko poza rozumem.

ég finni mín..

enda gráta? hm?..


ps.
"Osobiście nie mam nic przeciwko tej dziewczynce,
ale to wszystko poszło za daleko."

dalej twierdzę, że człowiek nie powinien od pewnego momentu rozwijać medycny.
strach mieć dzieci w przyszłości.
znów jestem na nie względem tworu zwanego "ludzkością".

3 komentarze:

olmaleol pisze...

ja tam uważam że pod wieloma względami szaleńcy są fajni. przynajmniej nie jest nudno. chociaz szalency w ksiazkach to inna sprawa troche niz szalency w zyciu. w zyciu pewnie jest z nimi o wiele trudniej niż z nim w naszej głowie, tworząc im wygodne posłanie, a swoje np. obok nich. szaleniec wydaje sie normalny gdyz na tym swiecie wszyscy nimi jestesmy.

'der mensch ist ein grosser fasan auf der welt'

leolmale pisze...

szaleńca się usprawiedliwia za jego szaleństwo. dlatego chce być szaleńcem.

Anonimowy pisze...

bolesnie oczywiste, ale interesujace.